9. Absurdy korporacyjne

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 04.05.2009

Wyobraźcie sobie firmę, która zatrudnia informatyków, którzy pracują jako administratorzy systemu (jakiegokolwiek). Praca specjalistyczna, skomplikowana o tyle, że ?trzeba znać system?. Pewnego dnia obok takiego informatyka pojawia się audytor, którego zadaniem przez 2 tygodnie jest obserwować jak pracuje dany delikwent. Jak zachowuje się obserwowany? (jak Ty byś się zachował?). Pracuje na 120% wydajności, jest dokładny,  poprawny politycznie, daje z siebie wszystko, chętnie odpowiada na wszystkie pytania. W końcu? audytor patrzy na ręce.

Po 2 tygodniach delikwent dostaje wypowiedzenie, czyli jest zwalniany z pracy. Okazuje się, że rzekomy audytor to nowy informatyk, który ma zastąpić na stanowisku ?starego?.

Jaki jest lepszy sposób na bezproblemowe przekazanie wiedzy, niż takie małe oszustwo? Zwalniany pracownik jest chętny na podzielenie się wszystkim co wie, nowy przez 2 tygodnie obserwowania pracy wchodzi w swoją nową rolę szybko i efektywnie. Zwolniony informatyk mógłby też narobić wiele szkód w systemie, a tak?
Absurd. Ale prawdziwe. Więcej absurdalnie nieprawdopodobnych historii z życia korporacji* na stronie Tales of Corporate Opression.  Można też wysłać swoją historię.

* – Absurdy występują nie tylko w korporacjach, ale te korporacyjne bywają bardziej subtelne.

Skomentuj! »

8. Kluczowe pytanie na spotkaniu sprzedażowym

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 29.04.2009

Wczoraj miałem okazję wziąć udział w seminarium on-line Toma Santa, specjalisty od sprzedaży, (z naciskiem na pisanie ofert i ich prezentację).

Według badań (niestety nie zapamiętałem źródła, ale powołanie się na badanie było wyraźne), pytanie numer jeden, które decyduje o powodzeniu sprzedaży podczas prezentacji handlowej dla potencjalnych kupujących, brzmi: „Czy osoba po drugiej stronie rozumie mój biznes?” Ma ono największe znaczenie w przypadku usług, gdzie sprzedajemy mniej lub bardziej „powietrze”. Takie pytanie mają w głowie osoby odpowiedzialne za firmę – czyli raczej kluczowi menedżerowie / zarząd, niekoniecznie HR (tak sobie myślę…). Wszystko inne jest drugoplanowe. Tymczasem, najczęściej obserwuje się pajacyki i gimnastykę pod tytułem „jak to my, jako dostawcy, jesteśmy fajni, jakie mamy licencje, jacy jesteśmy wspaniali, najlepsi”.

Powstaje zatem rozbieżność tego, czego szuka decydent (na poziomie executive) i tego, co przedstawia oferujący.

Skomentuj! »

7. Ocena 360 – co to takiego?

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 27.04.2009

Zwana także ?informacją zwrotną metodą 360 stopni”, lub po prostu ?360″. Jest to proces oceny pracownika, który otrzymuje informacje zwrotną na swój temat z wielu źródeł, nie tylko (jak bywało dawniej), od przełożonego. 360 stopni to koło, zatem w klasycznej trzysta sześćdziesiątce, pracownika ocenia szef (?z góry”), podwładni (?od dołu”), współpracownicy (?z lewa i prawa”).

Jesteśmy zatem oceniani ?dookoła”, stąd nazwa. Dodatkowo najczęściej dochodzi samoocena, która pokazuje różnice i podobieństwa naszej percepcji z postrzeganiem innych ludzi i grup. Grup, jako że oceny podwładnych i współpracowników łączone są w średnie wyniki grupowe, tak aby zapewnić anonimowość respondentom.

Kilka podstawowych cech oceny 360:

  • Najczęściej oceniani są menedżerowie (m. in. z uwagi na relatywnie większy koszt).
  • Ocena jest z założenia subiektywna (filozoficzna baza na stwierdzeniu, że ?percepcja jest rzeczywistością”).
  • Zwykle ocenie tą metodą poddane są kompetencje (a zatem ?jak”, nie tylko ?co”).
  • Konkretnym ?produktem” procesu oceny powinny być: pisemny i szczegółowy raport z wynikami (z zachowaniem anonimowości indywidualnych odpowiedzi poszczególnych grup) oraz sesja informacji zwrotnej, podczas której analizowane są wyniki, opracowywane możliwe wnioski na przyszłość.
  • W sytuacji optymalnej, proces oceny przechodzi w coaching lub proces rozwojowy. Innymi słowy – ocena nie kończy się na spotkaniu przekazania informacji zwrotnej, jest raczej początkiem szerszego procesu, a nie punktowym, doraźnym działaniem.

Obszerne informacje na temat metody znajdziecie np. w książce Petera Warda ?Ocena pracownicza 360 stopni metoda sprzężenia zwrotnego?.

6 komentarzy »

6. Nowy, wspaniały świat?

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 23.04.2009

Wyobraźcie sobie, że 20 lat temu (zakładając, że macie tyle lat co dzisiaj, nie 3, czy 4 ;)), ktoś podchodzi do Was i opowiada o urządzeniu wielkości dłoni dziecka, które pozwoli Wam na sprawdzenie dowolnej informacji, zrobienie zakupów wysyłkowych, sprawdzenie rozkładu pociągów, przeanalizowanie drogi dojazdu do dowolnego miasta w Europie z miejsca w którym stoicie, obejrzenia zdjęcia zrobionego 30 sekund temu przez znajomego na drugim końcu Polski, przechowującego w swoim małym wnętrzu zawartość kilkuset płyt (winylowych?) z muzyką, pozwalającego porozmawiać praktycznie z każdym, kogo znacie.

Zastanawiam się jaka byłaby pierwsza reakcja. Czy:

1) „Nie rozumiem za bardzo o co chodzi, bo to się nie trzyma logiki.”
2) „Po co miałbym mieć takie urządzenie?”

Stawiam na jedną z tych dwóch opcji, z preferencją tej drugiej.

Wszystkie opisane wyżej funkcjonalności (i dużo więcej) mamy w nowoczesnych telefonach komórkowych. To, co dzisiaj wydaje się naturalne i ?codzienne?, kilkanaście, dwadzieścia lat temu było raczej ?nie do pomyślenia? dla zwykłego śmiertelnika.

A teraz obejrzycie ten film. Cierpliwości, zwłaszcza przez pierwsze 2 minuty, potem najprawdopodobniej nie będziecie mogli oderwać oczu ;). Science-fiction w rzeczywistości, na razie jako prototyp.

Oczywiście nie wiadomo, czy tego typu urządzenia wejdą do masowego użytku / zastąpią telefony komórkowe. Niemniej jednak można snuć dziesiątki zmian, które wprowadzić mogą do naszego życia, sposobu funkcjonowania np. serwisów konsumenckich (dane z rynku od setek użytkowników ? on-line), działów marketingu, czy szkoleń. Trener z takim kombajnem na sznurku na szyi będzie mógł o wiele prościej np. nagrać scenkę, odtworzyć jej modelową wersję, pokazać przykłady, zdjęcia. Wszystko to można już dzisiaj, ale zajmuje więcej czasu / miejsca, niż przy użyciu pokazywanego prototypu.

Będzie zatem szybciej, sprawniej, ciekawiej, więcej informacji, więcej. No chyba, że się zepsuje… I jak wtedy wybierzemy które kupić wino, czy też, który papier toaletowy ma najlepsze recenzje?

Jeden komentarz »

5. Web 2.0

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 18.04.2009

Znajomy zapytał mnie ostatnio co to jest Web 2.0. Patrzyłem na niego przez chwilę, zastanawiając się, czy żartuje, czy mówi poważnie. Pytał poważnie. Wytłumaczyłem zatem, a potem zastanawialiśmy się przez kilka minut jak wpływa to na rzeczywistość ?pracowników i firm”.

Szczegółowe wytłumaczenie czym Web 2.0 jest (i czym nie jest), znajdziecie np. tutaj. W telegraficznym skrócie, jest to zmiana filozofii tworzenia zasobów internetowych, których treści tworzyć może każdy użytkownik. Czyli z realiów i relacji ?mało potrafiących / umiejących tworzyć treści i zawartość sieciową vs. wielu odbiorców” przesuwamy się do rzeczywistości ?każdy może tworzyć treść”. Mówiąc jeszcze inaczej – każdy, bez konieczności posiadania trudnych umiejętności technicznych / wiedzy tajemnej o programowaniu / tworzeniu stron / etc., może stać się nadawcą / twórcą bloga / strony WWW / aktywnym uczestnikiem serwisu społecznościowego. Środek ciężkości istnienia i tworzenia nowych zasobów internetowych przesunięty został w kierunku użytkowników, czyli nas wszystkich. Kwintesencją jest interakcja pomiędzy członkami społeczności. Środek ciężkości przesunął się od technologii do treści. Przykładem tego jest Wikipedia, którą współtworzyć może każdy, kto chce, przeróżne serwisy typu Flickr, czy LinkedIn (który przekształcił się z witryny zamieszczania swojego CV w interaktywny serwis społecznościowy).

No a teraz kilka impresji na temat tego jak cały ten nowy sposób funkcjonowania sieci (i w sieci) może wpłynąć na firmy i ludzi w niej pracujących:

a) Pierwsze wrażenie: nie będziemy pracować, będziemy siedzieć w społecznościach i ?interakcyjnie się integrować”. A zatem nie-pracować, spędzać czas w pracy na surfowaniu w internecie.

b) Łatwiej będzie znaleźć potrzebne zasoby – ludzi, którzy mają umiejętności i wiedzę, która jest nam potrzebna.

c) Część użytkowników www będzie miało zapędy do uczestnictwa w ?tworzeniu”, zatem będą się rozwijać (tak, to margines, ale jednak).

d) ?Wiedza tajemna”, a zatem specjalistyczna, będzie łatwiej, szybciej i przede wszystkim taniej dostępna.

Takie cztery rzeczy przyszły nam do głowy podczas rozmowy, na pewno lista ta to wierzchołek góry lodowej. W zasadzie, wszystkie ?będzie” w powyższych 4 punktach można zamienić na ?jest”, bo to zjawiska już aktualnie występujące. Dość łatwo można rozprawić się z zarzutem a). Czy w czasach Web 1.0 siedzących na serwisach plotkarskich, krzykliwych portalach wiadomości, czy oglądających różne ?głupoty” w sieci było mniej? Nie sądzę. Każdy z nas ma do wyboru miliony stron WWW, i to od niego/niej zależy jakie odwiedza. Web 2.0 daje potężne źródło wiedzy tym, którzy są nią zainteresowani, jednocześnie każdy z nas nadal ma wolny wybór tego, co robi ze swoim czasem.

Największy wpływ Web 2.0 moim zdaniem, to darmowe udostępnianie wiedzy, która jeszcze kilka lat temu dostępna była jedynie w wąskich gronach. Lub inaczej – do której dotarcie zajmowało sporo czasu. Czyli kosztowało. Wpływ na organizacje zajmujące się np. konsultingiem, HR’em, PR’em, marketingiem, czy innymi ?miękkimi” usługami dla biznesu jest bardzo mocny. To, za co ludzie byli gotowi zapłacić całkiem sporo jeszcze parę lat temu, coraz częściej można znaleźć (całkiem legalnie) za darmo w Internecie, lub po znacznie niższych cenach od małych, ?domorosłych” dostawców. Trzeba tylko trochę czasu i praktyki, aby wiedzieć gdzie znaleźć.

4 komentarze »