172. Digital Learning Congress

Autor: Marek Hyla, opublikowane: 12.12.2013

Ostatnie kilka dni było bardzo „imprezowe”. W ciągu dosłownie kilku dni obskoczyłem wpierw OnLine Educa, a zaraz potem Digital Learning Congress. DLC to impreza, która została już drugi raz zorganizowana została w Warszawie przez Nowoczesną Firmę. Szkoda, że po raz drugi trudno było się na nią dostać wszystkim chętnym, ale wynikło to ze specyficznych uwarunkowań (DLC jest elementem projektów unijnych). Mam nadzieję, że za rok stanie się to zwykłą, komercyjną imprezą poświęconą nowym technologiom w rozwoju ludzi…

Na DLC miałem okazję wystąpić w dwóch rolach. Wpierw, wraz z Rafałem Salamonikiem, przedstawiliśmy case study realizacji projektu Portalu Rozwoju Play. Na sesji mieliśmy nadkomplet widzów – jakieś 20 osób cierpiało katusze siedząc na ziemi lub stojąc pod ścianami sali. Sesja druga poświęcona była hype cycle (krzywa przegrzania – moje tłumaczenie) Gartnera w odniesieniu do nowych technologii wykorzystywanych w rozwoju ludzi. I o tej sesji chciałbym trochę więcej opowiedzieć…

Hype cycle to krzywa obrazująca stopień rozwoju danej technologii w kontekście szumu marketingowego (obietnicy), który jest wokół niej generowany. Ma następujący kształt:

hc1

Większość nowych technologii porusza się po krzywej według następującej logiki:

W ognisku innowacji:

  • Powszechnie traktuje się technologię jako ?science fiction?
  • Zna się na niej garstka osób ? pionierów
  • Technologia funkcjonuje często wyłącznie w teorii lub w postaci prototypów – brak odniesień do praktyki opartej o doświadczenia
  • Na technologię patrzy się z perspektywy ?innowacji 1.0? (robimy to samo, tyle że inaczej)
  • Technologię sprzedaje się poprzez sprzedaż ?obietnicy? (która często jest na wyrost)
  • Technologia budzi ogromną ciekawość (w tym również ciekawość mediów

Na wierzchołku rozdmuchanych oczekiwań:

  • Media są pełne informacji o technologii…
  • … więc technologia staje się modna…
  • … mimo, że wciąż mało kto potrafi ją z sensem wdrożyć i  zastosować
  • Pojawiają się pierwsze ?seryjne? produkty…
  • … które jednak nie są (bo i nie mogą) być dopracowane
  • Rozwiązanie wdrażają podmioty, które z różnych powodów chcą być pionierami…
  • … głęboko wierząc w to, że da im to obiecywaną przez ewangelistów przewagę konkurencyjną

W dołku rozczarowania:

  • Większość firm, które zainwestowały w rozwiązanie ponosi porażkę (mówi się nawet o 80%)…
  • … uzmysławiając sobie, że zainwestowały w wydmuszkę marketingową…
  • … czego częstym skutkiem jest ?obrażanie się? na nową technologię
  • Rozczarowanie nie jest ukrywane ? jest omawiane na konferencjach, w prasie, w mediach…
  • … czego skutkiem jest spadek oczekiwań i spadek zainteresowania technologią…
  • … oraz upadek szeregu firm próbujących dostarczać rozwiązania oparte o nową technologię

Na przedgórzu oświecenia:

  • W branży pozostają firmy, które potrafią ujarzmić technologię oraz z sukcesem oferować ją na rynku
  • Rynek dostawców staje się hermetyczny (nie pojawiają się na nim nowi gracze oraz nie znikają ci, którzy na nim pozostali)
  • Tworzone są weryfikowalne metody wykorzystania z sukcesem nowej technologii…
  • … które pozwalają dotrzeć do ?nie obrażonych? klientów…
  • … będących podstawą benchmarków i najlepszych praktyk kształtujących kolejną fazę rozwoju rynku
  • Rodzą się pomysły na ?innowację 2.0? (nowe zastosowania nowej technologii)
  • Media trzymają się od nowej technologii z daleka

Na plateau produktywności zaś:

  • Technologia ponownie zdobywa rynek…
  • … już bez zadęcia marketingowego i bełkotliwego zainteresowania mediów
  • Z technologii zaczyna się korzystać masowo ? już nie w poszukiwaniu przewagi konkurencyjnej lecz uważając jej brak za czynnik przeszkadzający w efektywnym robieniu biznesu
  • Na rynku dostawców następuje prawdziwy wysyp firm szukających swoich szans ? często nie mając ku temu podstaw kompetencyjnych…
  • … z uwagi jednak na stemperowane oczekiwania po stronie odbiorców oraz łatwy dostęp do know-how wielu z nich znajduje swoje miejsce na rynku…
  • … co sprawia, że rynek eksploduje mnogością i bogactwem rozwiązań
  • Zainteresowanie mediów wzrasta, ale jest na mocno umiarkowanym poziomie

Oczywiście – różne idee, koncepcje i technologie w różnym tempie przesuwają się po krzywej. Niektóre z nich „umierają” po drodze, niektóre się przepoczwarzają…

Z ostatniego raportu Gartnera dotyczącego nowych technologii edukacyjnych wyselekcjonowaliśmy kilkanaście, o których opowiedzieliśmy pokrótce z moją koleżanką, Sylwią Wszeborowską, na naszej sesji.

Oto idee/technologie/koncepcje, które wzięliśmy w obroty…

hc2-640

Warto zdać sobie sprawę z tego, że ulokowanie poszczególnych idei odnosi się najmocniej do rynku amerykańskiego. W odniesieniu do rynku polskiego trzeba liczyć się często z kilkoma latami opóźnienia.

Open Microcredentials: Open Microcredentials można przetłumaczyć na nasz język jako ?otwarte referencje? lub ?otwarte poświadczenia?. Jak można się domyślić ? open microcredentials nie są mechanizmem rozwoju kompetencji, ale mogą być mechanizmem ich potwierdzania. Idea ta czerpie z koncepcji ?zbiorowej mądrości? (wisdom of the crowds) ? czyli szukania wiarygodnej informacji w uśrednionej sumie zbiorowej wiedzy bądź informacji. Przykładem open microcredentials jest uruchomiony całkiem niedawno przez LinkedIn mechanizm Endorsements. Innym, bliższym nam przykładem jest specyfikacja TinCan, która w otwarty sposób zbierać ma poświadczenia doświadczeń rozwojowych w odpowiednich repozytoriach informacji.

Affective Computing: Afektywne technologie informatyczne wyczuwają stan emocjonalny użytkownika (za pomocą czujników, mikrofonu, kamery i / lub logiki oprogramowania) i reagują wykonując określone, predefiniowane zadania. W kontekście rozwojowym może to być zmiana zestawu pytań lub zestawu filmów wideo tak, aby pasowały do stanu emocjonalnego osoby uczącej się. Afektywne technologie informatyczne próbują rozwiązać jedną z głównych wad uczenia wspieranego przez technologię w porównaniu z tradycyjnym modelem rozwoju ? czyli zdolności nauczyciela lub trenera do natychmiastowego dostosowania sposobu komunikacji do stanu emocjonalnego ucznia lub osoby szkolonej. Dzięki affective computing personalizacja procesu rozwojowego realizowanego przez sieć może wejść na zupełnie inny poziom niż do tej pory, gdzie mogliśmy bazować jedynie na wstępnym przebadaniu kompetencji.

Citizen Developers: Citizen Developers można przetłumaczyć jako „społeczne (obywatelskie) tworzenie narzędzi informatycznych”; zgodnie z tą ideą użytkownik końcowy tworzy nowe aplikacje biznesowe przeznaczone do użytkowania przez innych; Gartner przewiduje, że do 2014 roku, CD będą budować co najmniej 25 procent ogółu nowych aplikacji biznesowych. W świecie edukacji trend ten dość mocno widać np. w Apple Store, gdzie pojawia się wiele aplikacji edukacyjnych (darmowych lub opartych i mikropłatności). Idea ta koresponduje z innymi ruchami społecznymi – takimi jak open-source, crowdsourcing, społeczne dziennikarstwo, itp.

MOOC: MOOC to skrót od Massive Open Online Course; jest to kurs online skierowany do szerokiej publiczności i masowego uczestnika wykorzystujący interaktywne podejście i otwarty dostęp poprzez internet. Dodatkowo, oprócz tradycyjnych materiałów takich jak wideo, lektury, studia przypadku, MOOC daje uczestnikom możliwość interakcji pomiędzy sobą oraz z personelem kursu poprzez fora internetowe oraz umożliwia zbudowanie wspólnoty wszystkich uczestników kursu. MOOC uważa się za najnowszy etap rozwoju kształcenia na odległość. Najbardziej znanym przykładem MOOCa jest Coursera – inicjatywa wielu znanych uniwersytetów amerykańskich w oparciu o którą można studiować (może lepiej – kończyć różne kursy) za darmo na odległość.

Gamification: Warto uzmysłowić sobie, że gryfikacja to nie to samo co game/gra (w przypadku szkoleń ? ?gra na serio? bądź ?gra szkoleniowa?) oraz nie to samo co play/zabawa. Gryfikacja to wykorzystanie mechaniki znanej np. z gier fabularnych i komputerowych, do modyfikowania zachowań ludzi w sytuacjach niebędących grami, w celu zwiększenia zaangażowania ludzi. Technika bazuje na przyjemności, jaka płynie z pokonywania kolejnych osiągalnych wyzwań, rywalizacji, współpracy itp. Grywalizacja pozwala zaangażować ludzi do zajęć, które są zgodne z oczekiwaniami autora projektu, nawet jeśli są one uważane za nudne lub rutynowe. Mechanizmy gryfikacyjne są stosowane w zaawansowanych e-szkoleniach, na salach szkoleniowych, w portalach rozwojowych oraz w innych sytuacjach i kontekstach rozwojowych.

Adaptive Learning: Adaptatywne uczenie w pewnym sensie wiąże się z zagadnieniem affective computingu, gdyż również dotyczy dostosowania procesu do potrzeb osoby szkolonej. Generalnie rzecz ujmując ? niezwykle silna potrzebą jest personalizacja produktów i usług (idea ta jest już na plateau produktywności). Adaptive learning jest koncepcją, która wychodzi naprzeciw właśnie tej potrzebie. Adaptive learning zakłada, że potrzeba rozwoju każdego z uczniów i każdej z osób szkolonych jest inna i wymaga unikalnego, zindywidualizowanego obsłużenia. Oczywiście, personalizacja ta dotyczy całości procesu, a nie tylko jej elektronicznej części. Koncepcja jest szczytna ? wciąż jednak nie wiemy jak z sukcesem (czyli sprawnie, tanio i skutecznie ją realizować). Różne technologie (m.in. wspomniane już open microcredential i affective computing) mogą w tym pomóc, ale nie rozwiązują problemu.

BYOD Strategy: BYOD (Bring Your Own Device) to trend polegający na używaniu przez pracowników w miejscu pracy swoich prywatnych urzadzeń (np. smartfonów i tabletów). Nieformalna z początku tendencja rozwinęła się w swego rodzaju fenomen. Coraz częściej życie zawodowe przenika się z prywatnym. Używamy serwisów prywatnych (np. Facebook) w celach biznesowych – tak samo jest urządzeniami. Pracodawcy dają na to przyzwolenie, ponieważ trend zwiększa mobilność, produktywność i satysfakcję pracowników. Z drugiej jednak strony badania pokazują, że pracownicy w znacznie większym stopniu realizują ideę BYOD niż pracodawcy zdają sobie z tego sprawę. Rodzi to dla pracodawców i szanse i zagrożenia.

Mobile-Learning Smartphones: mobilne uczenie się z wykorzystaniem przenośnego, bezprzewodowego sprzętu jak laptopy, palmtopy, a także nowoczesne telefony komórkowe, tzw. smartfony. Wszystkie te urządzenia, aby spełniały wymogi m-learningu, powinny posiadać stały, bezprzewodowy dostęp do Internetu w każdym możliwym miejscu. Badania (np. raport ASTD) pokazują, że M-learning póki co nie może przetrzeć sobie szlaków do efektywnego wykorzystania. Realnie forma ta konsumuje na razie bardzo niewielki odsetek działań rozwojowych w organizacjach. Można to sobie ładnie zracjonalizować patrząc na ulokowanie tego konceptu na hype cycle…

Virtual Environments/Virtual Worlds: VE to obraz sztucznej rzeczywistości stworzony przy wykorzystaniu technologii informatycznej. Polega na multimedialnym kreowaniu komputerowej wizji przedmiotów, przestrzeni i zdarzeń. Może on reprezentować zarówno elementy świata realnego (symulacje komputerowe), jak i zupełnie fikcyjnego (gry komputerowe science-fiction). Wirtualne światy były bardzo „modne” (szum marketingowy) 3-4 lata temu. Dziś czekają na podniesienie się z dołka rozczarowania i (chyba) im do tego całkiem blisko.

Emergency/Mass Notification Services: usługa pozwalajaca na powiadamianie np. w nagłych wypadkach jednocześnie bardzo dużej liczby osób. Powiadomienia mogą być rozsyłane za pośrednictwem:  e-maila, telefonu, faksu, SMSa, itp. Rozsyłane komunikaty mogą  być spersonalizowane; mogą dotyczyć też grupy osób ulokowanych w jakimś regionie lub zdefiniowanych według innych kryteriów. Przykładem mogą być powiadomienia linii lotniczych smsem o opóźnieniu lotów lub awaryjne komunikaty adresowane do osób pozostających na terenie objętych jakimś żywiołem. Trudno traktować tę ideę jako koncept uczący – jest to raczej technologia wspierająca ludzi w pewnym kontekście. Tego typu mechanizm wsparcia może jednak wpływać na strategie edukacje (po co uczyć, jeśli można kontekstowo instruować?).

Lecture Capture and Retrieval Tools: W tym punkcie Gartner przedstawia wizję mocnego wykorzystania narzędzia do nagrywania, katalogowania oraz sprawnego wyszukiwania wykładów opracowanych w postaci filmów wideo. Zastosowanie techniki wideo w szkoleniach zdobywa coraz większą popularność. Czynnikami, które wspierają ten trend jest obniżanie kosztów produkcji filmów, przybliżanie ich do ludzi (kamery w smart-phone?ach), rosnąca przepustowość sieci, a także obniżanie oczekiwań odbiorców co do jakości filmów będące skutkiem ?kultury YouTube?. Wciąż jednak uczymy się jak z sukcesem wykorzystać ten mechanizm; jak zachęcić ludzi do korzystania z filmów; jak zbudować użyteczne repozytoria takich materiałów; jak szybko wyszukiwać fragmenty filmów, które są nam potrzebne do rozwoju, itd.

Tablets: Tablety niezwykle szybko zawojowały świat. Jest to przykład idei, która pokazuje, że po krzywej przegrzania niektóre koncepcje przesuwają się znacznie szybciej od innych. Tablety, oczywiście, mają swoją specyfikę znacząco różniącą je od komputerów przenośnych: nie mają klawiatury, zwykle korzystają z idei ?always on? oraz ?always connected?. Są przy tym znacznie poręczniejsze i lżejsze od komputerów. Specyfika tabletów bardzo mocno rzutuje na ich potencjał w dziedzinie rozwoju ludzi. O ile jeszcze kilka lat temu wyposażało się dzieciaki w komputery przenośne (mówię, oczywiście, o krajach bardziej rozwiniętych od Polski, choć i u nas funkcjonowały w tym zakresie odpowiednie plany) o tyle dziś w zasadzie jedyna alternatywą dla książek są tablety. Tablety sa też coraz częściej wykorzystywane jako podstawowe narzędzie dostępu do sieciowej informacji. Dają też mozliwość wykorzystania idei ?push? w dystrybucji treści ? w tym, oczywiście, treści rozwojowych. W sklepach z aplikacjami pula rozwiązań rozwojowych (świadomie nie nazywam ich edukacyjnymi, bo czasami ten rozwój jest realizowany mimochodem poprzez np. różnego rodzaju gry, aplikacje o charakterze agregatorów treści, czy też różne formy zabawy) rośnie w postępie geometrycznym. Widać więc, że koncepcja wykorzystania tabletów w funkcji rozwojowej bardzo mocno dojrzała ? co przedstawia umiejscowienie jej na hype cycle.

Self-Publishing: Zjawisko polegające na wydawaniu przez autorów niezależnych swoich dzieł w formie e-booków lub rzadziej książek drukowanych bez udziału wydawnictwa. Pisarze niezależni  wykorzystują do sprzedaży i dystrybucji tak opublikowanych utworów własne strony internetowe lub wyspecjalizowane kanały jak np. Amazon Kindle Publising, Smashwords, Lulu a w Polsce Virtualo, RW2010, Wydaje. Self-publishing to mechanizm, który może służyć do obywatelskiego uczenia innych, dzielenia się doświadczeniami, otwierania się ze swoją kompetencją na świat.

Na koniec sesji zrobiliśmy drobny eksperyment konstruując nasz własny, lokalny hype cycle w odniesieniu do kilku wybranych technologii.

Jeden komentarz »

171. OnLine Educa

Autor: Marek Hyla, opublikowane: 11.12.2013

OnLine Educa określa się jako największa, światowa impreza e-learningowa. Wszystko, oczywiście, zależy od kryteriów, według jakich tę wielkość się mierzy, ale – OK, niech im będzie… W sumie chwalili się przedstawicielami 91 państw, a to już robi wrażenie…

W tym roku impreza ta odbyła się w dniach 4-6 grudnia. Jej miejscem był, jak zwykle zresztą, Hotel Intercontinental w Berlinie.

Z uwagi na jej mocną „akademickość” jakoś strasznie do niej nie tęsknię. Jeśli uda mi się do niej zakwalifikować jako prelegent to jednak nie marudzę, i jadę łącząc trochę przyjemności z trochą pożytku.

W tym roku miałem taką szansę – zostałem zaproszony do zaprezentowania koncepcji Learning Battle Cards (z sukcesem zresztą). Z pobytu przywiozłem kilka refleksji, którymi chcę się podzielić.

Refleksja 1 – w zasadzie „metarefleksja”

Wśród wystawców widać było wyraźne skrzywienie w kierunku przedstawicieli Bliskiego Wschodu. Kraje te reprezentowane były przez uczelnie, ministerstwa, a także (jedną, ale jednak) firmę dostarczającą usługi e-learningowe. Stoiska były okazałe – znacznie większe od stoisk innych podmiotów. Widać wyraźnie, że szczególnie Emiraty Arabskie robią wiele, by przesunąć środek ciężkości świata w swoja stronę. Dzieje się tak w domenie ruchu lotniczego, turystyki, handlu, a teraz również podejmowane są próby działań w domenie edukacji. Kulturowo nam dość daleko, ale, znając przedstawicieli wschodu działają raczej długoterminowo. Kto więc wie, w jaki sposób inwestycje w tym zakresie przełożą się na świat za 10, 20 czy 30 lat?

Refleksja 2 – Gryfikacja w rozwoju ludzi

Wziąłem udział w sesji poświęconej zagadnieniu wykorzystania gier gryfikacji w uczeniu ludzi. Sesja miała charakter dyskusyjny – podzielono nas na 3 stoliki (w każdym było ok. 10 osób) oraz zasiano wśród nas 4 kwestie do przedyskutowania. W sumie dyskusje trwały ok. 1h. W naszej dyskusji brało udział 10 osób z różnych krajów, o różnym backgroundzie i różnym doświadczeniu (w tym – osoby, które zrealizowały szereg projektów wykorzystujących mechanizmy gier). Mimo tej różnorodności i specyfiki – w dyskusji pojawiało się znacznie więcej pytań, niż odpowiedzi… Szacuję, że pewnie ze 2/3 czasu poświęciliśmy na to, aby stawiać problemy, a jedynie 1/3, aby próbować na nie odpowiedzieć. Po tej sesji utwierdziłem się w przekonaniu (zresztą – ukształtowanym przez aktualny hype cycle Gartnera), że wykorzystanie gryfikacji w uczeniu ludzi to na razie marketingowa wydmuszka. Wiele się o tym mówi, wiele się obiecuje, ale ze świeczką trzeba szukać ludzi, którzy wiedzą jak to dobrze zrobić.

Refleksja 3 – Big data

Jedna z sesji ogólnych poświęcona była temu zagadnieniu. Prowadził ją Prof. Victor Mayer-Schonberger. Rozpoczął od tego, że w ciągu 20 lat pomiędzy 1987 a 2007 rokiem sumaryczna objętość (masywność) danych światowych wzrosła ok. 100 krotnie. Aby wyobrazić sobie jaki potencjał drzemie w tej idei warto sobie uzmysłowić, że szacunkowo w ramach rewolucji Guttenberga w ciągu 50 lat masa informacji przyrosła tylko dwukrotnie z wiadomymi skutkami do rozwoju ludzkości? Dziś doświadczamy zmiany wielokrotnie większej.

Ważne jest również to, że roku 2000 ok. 2/3 danych to były dane analogowe. W 2007 roku analogowe dane/informacje to już tylko 1%.

Analiza masywnych danych może pokazać korelacje między nimi. Do takiej mechanicznej analizy zaprzęga się komputery ? te wprawdzie nie odpowiedzą na pytanie ?dlaczego?, ale na pytanie ?co (się dzieje)? oraz ?jak (jedno zależne jest od drugiego? już tak. Tu fajnym przykładem była wieloletnia praca nad automatycznym tłumaczeniem tekstów. Dopiero Google, który wrzucił pod komputerową analizę wszystkie dostępne w sieci dokumenty wielojęzyczne zbudował na tyle ?mądre? mechanizmy, by te radziły sobie dobrze z tym zadaniem.

W masywnych danych tkwi jeden z zalążków sztucznej inteligencji. Nie lekceważmy tego trendu – wywrze naprawdę duży wpływ na nasze życie…

Skomentuj! »

170. Wyrywkowo o Chinach

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 07.12.2013

Kilka tygodni temu przebywałem przez 2 tygodnie w Chinach. Zajmowałem się zwiedzaniem, szwendaniem się po 3 miastach (Szanghaj, Xuzhou, Pekin) oraz uczestniczeniem w 8-dniowym tzw. ‚study tour’ w ramach moich studiów MBA. To była moja pierwsza wizyta w tym kraju. Nie był to w pełni urlop, jako, że zawierał szereg spotkań z ludźmi z biznesu, studentami i tzw. „normalnymi ludźmi”. Poniżej przedstawiam robocze i luźne zapiski z tego wyjazdu. Nie stanowią one pełnego obrazu (ani nawet ćwierć-pełnego) na temat Chin i jakiegokolwiek aspektu ich funkcjonowania. Są stop-klatkami, wymieszanymi z moją ich percepcją.

  • Chiny to kraj paradoksów. Jest ich pełno i gdy wydaje Ci się, że po kilku dniach rozumiesz co i jak, okazuje się, że niekoniecznie. Kultura jest zupełnie inna, widać to na każdym kroku, również kultura w biznesie jest bardzo daleka od naszej / europejskiej / amerykańskiej. Na pierwszy rzut oka może to wydać się ciekawe i interesujące, ale w praktyce oznacza duże trudności np. w prowadzeniu własnej działalności tam, na miejscu.
  • W związku z powyższym, (bardzo) trudno jest naszym firmom zawojować rynek Chiński. Nawet, jeśli są jakieś przykłady, to są one narażone np. na skopiowanie wszystkiego przez lokalną firmę Chińską i sprzedaż tego samego, ale taniej, przez kogoś innego. W związku z tym, najprostszy wymiar współpracy, to import z Chin do Polski. Czegokolwiek.
  • Jakakolwiek współpraca międzynarodowa powinna mieć sygnaturę poparcia rządowego. W pierwszej kolejności rządu Chin, ale bardzo dobrze widziane jest dla Chińczyków, jeśli jakieś działania zagranicznych firm wspiera lokalna ambasada, a na spotkaniach obecny jest przedstawiciel Twojej ambasady. Widziane jest to jako znak poparcia danego rządu i sprzyja szybszemu (nie oznacza, że szybkiemu) załatwieniu spraw.
  • A propos załatwiania spraw – nie można być niczego pewnym. Papierowa umowa jest oczywiście ogólną intencją działania i nie należy się nią zbytnio przejmować. Ważniejsze są bezpośrednie kontakty, budowanie relacji. Długie budowanie relacji. I cierpliwość. Nawet, gdy wszystko masz już załatwione, a towary, które chcesz eksportować do Chin są na miejscu, to coś może się wydarzyć. I wtedy trzeba być cierpliwym. Słowem klucz jest Guanxi – sieć relacji, wpływów i znajomości.
  • Dwa terminy, które bezwzględnie warto sobie przyswoić brzmią: „maybe” oraz „time will tell”. Jeśli chcesz robić biznes z Chińczykami i masz wizję, że pojedziesz tam i załatwisz coś podczas pierwszej wizyty, to najlepiej zostań w domu. Wszystko ma swój czas i potrzebuje czasu. Biznes robi się długo, cierpliwie, więzi nawiązuje się oczywiście podczas suto zakrapianych kolacji. I wszystko to trwa. Aczkolwiek prezydent Xi Jinping powiedział „drink less, eat less” i sprzedaż alkoholu spadła znacznie ostatnio.
  • W największych miastach funkcjonuje dość bogata infrastruktura, która wspiera firmy chcące robić interesy w Chinach. Firmy prawnicze i konsultingowe chętnie pomogą w załatwieniu niezbędnych formalności, polecą kogo trzeba, doradzą, etc. Jest ich sporo, a ludzie w nich mówią po angielsku, czego nie można powiedzieć o tzw. „zwykłych” pracownikach / menedżerach / właścicielach firm.
  • Jest to kraj zarządzany / rozwijany i rządzony przez inżynierów. W jednej z książek przeczytałem niedawno, że w USA na 1 inżyniera przypada 40 prawników. W Chinach, na 1 prawnika przypada 40 inżynierów. Kierunki techniczne są najpopularniejsze na studiach.
  • A propos studiów i młodych ludzi – największym marzeniem jest zwykle praca w sektorze rządowym. Niestety jest to związane z niezwykle dużym poziomem korupcji, zwłaszcza na szczeblach lokalnych. To istotny hamulec wzrostu, rozwoju i przejrzystości działania dla firm i zwykłych ludzi. Jednocześnie młodzi ludzie przyjmują zwyczaje i wzorce myślenia z zachodu (np. najpierw praca, potem może dziecko). Więcej o westernizacji, tutaj.
  • To, co przebija przez kontrasty, paradoksy i różnice kulturowe, to… kapitalizm. I to w twardym, pierwotnym, bardzo mocno przyziemnym słowa znaczeniu. Widać to od pojedynczych sprzedawców czegokolwiek, po większe stragany, restauracje, markety z jedzeniem, po fabryki. Kapitalizm, jak wszystko, ma swoje plusy i minusy i te też widać.
  • Jest bezpiecznie. Chińczycy w wielu miejscach podkreślają, że jako kraj, nigdy na nikogo nie napadli i mają w sobie brak agresji. O ile w pierwszej chwili dominuje poczucie tłoku, przepychania się, to po kilku dniach ten brak agresji jest dość mocno widoczny.
  • Tematem nr 1 dla nowego rządu i prezydenta, o którym mówi się non-stop, jest zanieczyszczenie środowiska. Aby zrozumieć o co chodzi, wystarczy pobyć trochę na miejscu. Smog jest wszędzie, przynajmniej tam gdzie ja byłem. I to smog, który w niektóre dni można prawie kroić nożem, jak gęstą mgłę. Najbardziej przygnębiająca była dla mnie podróż pociągiem z Szanghaju do Xuzhou. 700 km, 2,5 godziny jazdy w nieprzerwanym, niekończącym się smogu. Za oknem szaro-buro i słońce próbujące nieskutecznie przedrzeć się przez smog. Lecąc na miejsce przeczytałem, że w Pekinie diagnozuje się 8-letnie dzieci  z rakiem płuc. Podobno poza Chinami rak płuc u dzieci nie występuje… Skażenie środowiska to nie tylko smog, ale też krajobraz, woda. Temat jest niezwykle poważny. Co więcej, jest szansa, że w długim okresie Chiny poradzą sobie z tym gigantycznym problemem. Dlaczego? Patrz dwa punkty poniżej.
  • Tematem nr 2, równie ważnym jest starzenie się społeczeństwa. Dziesiątki lat polityki jednego potomka skutkuje nadchodzącymi poważnymi problemami społecznymi. Po pierwsze, jest ok. 20% więcej mężczyzn niż kobiet, wśród grupy wiekowej do 25 lat. Po drugie – miliony starszych ludzi (małżeństw) będzie musiało polegać na opiece jedynego dziecka. Oba te zjawiska są  mocno negatywne.
  • Z całości wizyty wyłania mi się obraz, w którym Chiny są zdolne do realizacji ogromnych projektów, których ukończenie wymaga czasu, nie jest łatwe, a zyski przychodzą z czasem. Najlepszym przykładem jest Wielki Mur. Tu oczywiście zyski przyszły dopiero po paru tysiącach lat.;). Co jakiś czas stawiają sobie (w tej chwili partia / rząd) giga-temat, który potem realizują. Widać to na przykładzie Olimpiady, sieci supernowoczesnych szybkich kolei (jadących z prędkością nieco ponad 300 km na godzinę), imponującego lotniska w Pekinie, mostów, takich jak np. Donghai Bridge czy Jiaozhou Bay Bridge (most o długości 42 km!). Kolejny przykład: do roku 2020 ma powstać 97 zupełnie nowych lotnisk. Aktualnym tematem jest… ochrona środowiska.
  • Powyższe nastawienie wcale nie dziwi – biorąc pod uwagę wspomnianych inżynierów oraz przede wszystkim wymiar kultury narodowej modelu Hofstede, LTO, czyli „long term orientation”. Kultura chińska charakteryzuje się ekstremalnie wysokim wynikiem LTO (118). Dla porównania, Polska ma wynik niski (32), czyli wolimy zjeść jedno ciastko dzisiaj, niż dostać trzy jutro.
  • Chiny to nadal jednak dziwna mieszanka kapitalizmu i czegoś innego. Wraz ze straganami i indywidualną przedsiębiorczością widać też np. miasta widma, w których stoją dziesiątki tysięcy pustych mieszkań w blokach. Dlaczego? Ano, bo w kraju potrzeba bardzo dużo nowych mieszkań. No to się buduje, zgodnie z planem. A że potem w danej okolicy poza mieszkaniami nie ma nic, a ludzie nie chcą się tam sprowadzać, a ceny są wysokie i napompowane? No cóż… co rusz słyszę tu i ówdzie o chińskiej bańce nieruchomości; teraz mogę powiedzieć, że widziałem ją na własne oczy.
  • Wydaje się, że wzrost ekonomiczny przyhamował. Nadal jest, ale nie jest to już kilkanaście procent rocznie. Imponujące jest, jeśli popatrzy się jak wiele setek milionów ludzi wyrwało się z biedy w ostatnich kilkudziesięciu latach. Można wpaść w zadumę, jak popatrzy się, ile jeszcze setek milionów Chińczyków w tej biedzie tkwi.
  • Dla zainteresowanych tematami wschodnimi, polecam blog Hong-Kong Dreaming mojej znajomej, Katarzyny Urbaniak, która przeprowadziła się jakiś czas do Hong-Kongu. Hongkong to nie są zwykłe Chiny, ale politycznie, to jedno państwo (choć aby się tam dostać potrzebny jest paszport – nawet dla Chińczyków).
  • Podsumowanie? Hmm… zakochałem się w Japonii, w której byłem tydzień wcześniej. No ale tam głównie zwiedzałem, a to już temat na jakiegoś innego bloga ;-).
  • Na koniec trochę liczb:
    • Ludność w tej chwili o tok 1 347 mln.
    • W 2012 średni PKB według parytetu siły nabywczej to 9 055 USD. Polska ma ok. 20 500 USD / osobę. USA: 51 704 USD / osobę.
    • W Chinach jest ponad milion milionerów. To ogromny rynek zbytu dla dóbr ekskluzywnych.
    • Klasa średnia to ok. 200 milionów ludzi. Dużo. Według przewidywań, w 2020 ta liczba sięgnie ok. 630 mln.
    • Szacuje się, że  wciągu ostatnich 30 lat z biedy wyrwało się ok. 600 mln ludzi. To naprawdę dużo. Jednak jeszcze więcej w tej biedzie pozostaje nadal – wieś chińska to często powrót kilkaset lat wstecz, bez maszyny do podróży w czasie – wystarczy zjechać z utartych szlaków turystycznych.
    • Turystyka kwitnie i rośnie. Rocznie Chiny odwiedza ok. 132 mln turystów (dane za 2012). Widzą najczęściej nowoczesny wycinek kraju. Przyjeżdżają najczęściej z Korei Płd., Japonii, Rosji.

4 komentarze »

169. Komórka

Autor: Marek Hyla, opublikowane: 29.11.2013

Jestem niekompatybilny z urządzeniem, jakim jest telefon komórkowy. Niekompatybilny mentalnie bardziej, niż funkcjonalnie, bo generalnie i daję radę z klikaniem, i orientuję się w bogactwie możliwości kreowanych przez różne app-ki, które można zainstalować na tych urządzeniach…

To, że się orientuję, nie oznacza, że ich używam. Telefon generalnie rzecz biorąc używam do dzwonienia (do tego przecież służy) i… tyle. Dzięki temu obecne urządzenie (IPhone 3G) mam już prawie 4 lata i wciąż działa (ładuję go raz na 3 dni). Nie mam, oczywiście, nic na przeciw wykorzystywaniu go w każdy inny, możliwy sposób. Wczorajsze obserwacje jednak zachwiały tę moją otwartość dość poważnie…

Do wniosku dotyczącego mojej niekompatybilności doszedłem wczoraj – raz jadąc autobusem do pracy, a drugi raz tramwajem do domu… Podczas obu tych około 10 minut podróży obserwowałem moich współtowarzyszy pod kątem ich zachowań kreowanych przez komórki właśnie.

Podróż pierwsza

Autobus jest pełen może w 75% – czyli jest dość ciasno. W moim otoczeniu (w promieniu najbliższych 3 metrów) naliczyć można 7 osób ze słuchawkami na uszach. Niektóre z nich mają słuchawki malutkie, inne wielkie jak spodki, obejmujące całe uszy. Osoby te zachowują się trochę jak jakieś zombi – generalnie rzecz biorąc nie kontaktują (zero kontaktu wzrokowego, nieobecne duchem, zamknięte w sobie, błądzą gdzieś myślami w swoim wnętrzu). Nie mam nic przeciwko słuchaniu muzyki – ale w grupie ludzi, w której różne osoby mają różne potrzeby warto byłoby móc nawiązać relację. A nawiązane takiej relacji z „osłuchawkowaną” osobą jest trudne. Ani poprosić o skasowanie biletu, ani przeprosić bo chce się wysiąść… Generalnie – robi się „hamówa”… Trzeba przepychać takie osoby, szturchać je, korzystać z komunikacji, hmmmm, mocno-niewerbalnej.

Podróż druga

Jest wieczór. W tramwaju jest może ze 30 osób. Słyszę co najmniej dwie rozmawiające przez komórkę. Od jednej, siedzącej około metr ode mnie dowiaduję się (mimo woli, oczywiście), że trzeba komuś kupić niestandardowy prezent na urodziny. Potem następuje litania pomysłów (od jazdy gokartem, przez przejażdżkę Lotusem po torze, po jazdę czołgiem na poligonie). Rozmowa trwa ze 7 minut i ciągle wałkowany jest ten sam temat głosem na tyle donośnym, że słyszą go zapewne wszyscy przypadkowi współpodróżni. W kącie tramwaju siedzi też młody mężczyzna i rozmawia o kampanii marketingowej jakiegoś swojego produktu… Jak tak słuchałem obu tych rozmów to pomyślałem sobie „kurna – gdzie ja jestem? Na poczcie w jakiejś telefonicznej rozmównicy, czy w tramwaju?”.

Konkluzja

Może jestem niekompatybilny z telefonem komórkowym, a może po prostu jestem dobrze wychowany? Sam nie wiem… Tak sobie myślę, że coraz więcej nacisku kładziemy na wykorzystywanie nowych technologii do poprawiania komfortu naszego życia, ale o czymś zapominamy. Ucieka nam, ludziom, to, że te nowinki mają też potencjał destrukcji przyjętych norm. Że, jeśli nie będziemy nad tym się zastanawiać, to każdego dnia, milimetr po milimetrze, mogą czynić jakiś negatywny wyłom w naszych zachowaniach.

… żeby nie było. Zdarza mi się rozmawiać przez telefon w środkach komunikacji publicznej. Staram się jednak tego nie robić jak nie muszę, a jak już muszę, to robię to dyskretnie i cicho.

… a muzyki słucham w sytuacjach, w których nikomu to nie przeszkadza.

4 komentarze »

168. Krótkie podsumowanie wpływu nowych technologii na naszą rzeczywistość.

Autor: Michał Zaborek, opublikowane: 21.11.2013

W nawiązaniu do postu Marka na temat grywalizacji, poniżej znajdziesz króką ściągawkę na temat wpływu nowych technologii / trendów na nasze życie. Myślę, ze podobnie będzie z grywalizacją ;-).

 

new technologies

źródlo: http://xkcd.com/1289/

Jeden komentarz »