91. E-learning. Post zamiast zajęć

Autor: Michał Zaborek

Miałem dzisiaj poprowadzić gościnnie zajęcia na UW, na Wydziale Psychologii o e-learningu. Roboczy tytuł tych zajęć to „e-HR”, pełna nazwa to: „Technologie informacyjne i komunikacyjne w  zarządzaniu zasobami ludzkimi”. Zajęcia prowadzi mój serdeczny przyjaciel, Janek Zając, współwłaściciel firmy SmartNet Research & Solutions. Napisałem że miałem, bo złapało mnie przeziębienie i nie ma mnie tam, gdzie być powinienem.

Zajęcia te prowadzę gościnnie co jakiś czas – głównie właśnie z tematu e-learningu i systemów ocen. W tym roku odświeżałem prezentację i materiał na zajęcia… i praktycznie zrobiłem wszystko na nowo. Przy okazji mojej nieobecności, garść informacji na temat co ciekawszych wiadomości związanych z e-learningiem. Są na bazie badań (ostatnie 3-4 lata), oraz wizyt na konferencjach w USA (ASTD, Learning 2010). Część inspiracji czerpałem z doskonałego bloga Marka Hyli – eksperta i guru tego tematu w Polsce.

A zatem co ciekawsze kawałki:

  • W e-learningu 4-5 lat to epoka. Z wersji prezentacji, którą robiłem na pierwsze zajęcia w okolicach roku 2006 zostało bardzo niewiele. Zmieniają się trendy, liczby, zawartość.
  • Według badań firmy SkillSoft (z roku 2009) e-learningu w Polsce używa ok. 10% dużych firm. Dla porównania inne kraje UE: Wlk. Brytania (22%), Hiszpania (18%), Włochy (9%), Francja (7%). Nie jest źle.
  • O ile kilka lat temu e-learning kojarzył się z kursami na płytach / na internecie, to dzisiaj jest to zjawisko niezwykle szerokie. Web 2.0 rządzi. Dochodzą blogi, webinary, portale społecznościowe, twittery i setki innych opcji, które ma do wykorzystania dział HR / uczący się.
  • Wieści z konferencji Leraning 2010 w Orlando wskazują, że spada zaangażowanie firm w tradycyjny e-learning (owy kurs), co jest naturalne w świetle poprzedniego punktu.
  • Według firmy Way2Learn w roku 2008 na e-learning wydano w Polsce ok. 250 mln. zł, z szacunkiem na 2009 na poziomie 300 mln. Bardzo trudno jest zweryfikować te dane. Szacunkowo słyszy się, że e-learning to około 10% rynku szkoleń tradycyjnych, mi wydaje się że to optymistyczne założenie.
  • E-learning dawno już wszedł do szkoleń miękkich, mając swoje źródła w szkoleniach twardych (technicznych, produktowych, BHP, etc.).
  • Branża przeżywa mocne parcie ze stron dających darmową treść edukacyjną. Przy odrobinie chęci i sprawnym moderatorze, uczestnicy sieci / kanałów e-learningowych mogą mieć dostęp do zasobów darmowych. Takich jak choćby TED.com
  • Jak może wyglądać nowoczesny kurs e-learningowy z tematów miękkich, możesz zobaczyć choćby tutaj.

Nie będę pisał o tym czy e-learning jest dobry czy zły, bo to nie ma sensu. W jednych sytuacjach, czy kulturach organizacyjnych sprawdzi się. W innych nie. Największą barierą w jego wprowadzeniu bywa… budżet. Zbyt mały (lub okrajany) prowadzi często do rozwiązań które są (mówiąc delikatnie) sub-optymalne. I potem następuje zdziwienie, że ludzie mając dostęp… nie chcą korzystać. To nie jedyna bariera, bo tą numer dwa bywa brak wsparcia menedżerów do jego wykorzystania. Ale to już zupełnie inna bajka…

p.s.

Pozdrawiam wszystkich studentów, którzy spotkali się dzisiaj tradycyjnie z Jankiem, zamiast ze mną.