57. Adam Małysz i prosty sposób na sukces

Autor: Michał Zaborek

Adam Małysz wielkim sportowcem jest. Zdobywając czwarty medal na Igrzyskach, dokonał rzeczy niesamowitej, nad którą słusznie rozpływają się komentatorzy i zwykli ludzie dookoła. Sam skakałem wczoraj z radości (z kanapy, nie skoczni), po raz kolejny nie wierząc, że to możliwe. W sporcie oczywiście potrzebne jest trochę szczęścia. Tak jak i w innych dziedzinach. Niemniej jednak, wiele wskazuje na to, że do takich wyników dochodzi się najczęściej po prostu ciężką pracą. Odrobina ?iskry bożej? jest potrzebna. Ale? nic nie zastąpi wysiłku i czasu, który jest potrzebny na dojście do bycia bardzo dobrym, czy najlepszym.

Pisze o tym Malcom Gladwell w książce ?Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu?. Swoje rozważania o tym, co wyróżnia niezwykle efektywnych ludzi sukcesu sprowadza do reguły 10.000 godzin. To ilość czasu, która wg. niego potrzebna jest na dojście do bycia ekspertem w danej dziedzinie. Przywołuje liczne przykłady na poparcie tej tezy ? między innymi historie The Beatles, Billa Gatesa czy Steva Jobsa.

Na podobny temat pisze też Penelope Trunk, w poście ?Being an expert takes time, not talent?. W tekście powołuje się między innymi na artykuł z HBR pt. ?The making of an Expert?. Wnioski z badań wskazują jednoznacznie, ponownie – że najlepsi, poświęcili na praktykę nieproporcjonalnie (do innych) dużo czasu, pod opieką odpowiednich nauczycieli, którzy przyspieszali ich proces rozwoju. A zatem czas ? i odpowiednie wsparcie, przekładające się na informację zwrotną o tym jak Ci idzie. Ważne jest dodatkowo wsparcie najbliższych (rodziny, przyjaciół), którzy dodają energii, podnoszą na duchu w trudnych chwilach, napędzają do działania. Prowadzi to do wniosku, który jest mi bardzo bliski: nie wierzę w drogi na skróty. Nie sądzę, że różnorakie poradniki rozwoju/nauki czegokolwiek w szybkim tempie są w stanie zastąpić naturalny proces rozwoju, który wymaga czasu. Nie oznacza to, że nie są w stanie pomóc, ale to już inna kwestia.

Penelope pisze o tym, że w dzisiejszym świecie, z mocno wyśrubowanymi standardami, aby wybić się, potrzeba co najmniej 10 lat praktyki w jakiejś dziedzinie. Wniosek analogiczny do 10.000 godzin Gladwella. Czasy geniuszy wyskakujących jak filip z konopi powoli mijają, choć programy z serii ?Mam talent? regularnie odkrywają kogoś niezwykłego. Z drugiej strony ? gdy pozna się życiorysy zwycięzców tych programów, najczęściej okazuje się, że od wielu lat ćwiczyli, pracowali nad swoim talentem, umiejętnością.

A zatem, jak powiedział Silvio Berlusconi, zapytany o receptę na sukces: ?praca, praca, praca?. :-)

Dzisiaj, gdy oglądałem dekorację medalową skoczków w Vancouver, przypomniał mi się film z reklamą z Michaelem Jordanem w roli głównej. To mój ulubiony sportowiec, który w sumie, mówi o tym samym. I myślę, że to dobre podsumowanie tego tematu: