51. Magazyn przez internet. Zinio.com

Autor: Michał Zaborek

Czytając książkę „Ten faces of innovation”, którą dostałem od autora świetnego bloga: Szkolenia XXI wieku (bloga polecam!), natknąłem się na historię serwisu www.zinio.com. Strona, na której można zakupić elektroniczne czasopisma, powstała jako odprysk projektu, który nacelowany był na stworzenie elektronicznego magazynu (takiego, który można „wziąć w ręce”). W toku prac projektowych okazało się, że koszt i ryzyka związane z wymaganą technologią są tak duże, że na owe czasy (okolice r. 2000) nie był do pomysł do końca realny i stabilny biznesowo.

Zamiast zakopać wszystko do piachu, główny pomysłodawca projektu zmienił optykę i zamiast przenośnego czytnika, powstała jego wersja internetowa. Przy okazji – jest to jeszcze jedna cecha innowatorów – wytrwałość i nie-poddawanie-się. ;) Witryna oferuje setki tytułów, po atrakcyjnych cenach. Czytnik jest dostępny w wersji polskiej, są też polskie tytuły, które można zakupić (choć upust cenowy na e-wydania jest minimalny w porównaniu z tytułami amerykańskimi).

Oczywiście, że wersja papierowa magazynu ma wiele zalet, które nigdy nie zostaną pokonane wersją z ekranu komputera. Jedna z nich, to brak możliwości czytania w wannie… ;)

Są jednak zalety www.zinio.com. Te główne, to:

  • Dostępność wielu tytułów, których trudno znaleźć w polskich kioskach, czy nawet Empikach. Taki, jak np. ten – o herbacie.
  • Niższa cena – np. roczna subskrypcja Harvard Business Review, to jedynie $99, mniej niż cena dwóch polskich wydań papierowych… – świetny pomysł na zakup dla wielu działów firmowych, nie tylko HR. Wiele rocznych prenumerat dostępnych jest za ceny w okolicach 8-10 USD.
  • Możliwość szybkiego wyszukiwania podczas czytania – wpisujemy szukaną frazę, słowo i automatycznie widzimy gdzie ono występuje.
  • Drukowanie – to chyba najważniejsze. Można szybko przeskanować magazyn, wydrukować to, co chcemy przeczytać.
  • Przeglądanie na ekranie komputera – tak proste, wygodne i intuicyjne, jak tylko chyba może być.

Z serwisu można pobrać darmowe egzemplarze poszczególnych tytułów, co tak naprawdę jest najlepszym sposobem na przetestowanie „o co chodzi” i „czy to dla mnie?”.  Przed pobraniem musisz założyć konto – ale to trwa tylko chwilę.

Tak, to się nigdy nie zmieni – elektroniczną gazetą muchy nie zabijemy. Chyba, że będzie to egzemplarz czytany na Kindle. Ale to już inna bajka…