46. Błędy w cv

Autor: Paweł Wydymus

Czytałem w ostatnim czasie trochę życiorysów i zauważyłem kilka rzeczy wymagających zwrócenia uwagi. No więc zwracam!

Czcionka. Naprawdę trudno zrozumieć zmniejszanie przez piszących czcionki do granic rozsądku. Uważam, że rozmiar 10 to absolutne minimum, aby czytając nie trzeba było trzymać glowy przy monitorze lub kartce.

Zdjęcie. Główna uwaga jest taka, że powinno być. Jeśli go nie dołączysz, może pojawić się podejrzenie, że jesteś potworem. To znaczy – na pewno ja tak pomyślę. Jestem jednak pewien, że inni czytający życiorysy też nie pomyślą sobie nic dobrego. W najlepszym przypadku po prostu nic sobie nie pomyślą. A nie o to przecież chodzi.
Nie trzeba mieć szczególnie pięknej twarzy, aby dołączyć fotkę. Celem jest to, że czytający twój życiorys chce wiedzieć z kim ma do czynienia. Wstawiając zdjęcie stwarzasz wrażenie, że z kartki przemawia twoja twarz. Co się z tym łączy, ta twarz powinna być możliwie profesjonalna, a przy tym lekko uśmiechnięta. Zbędna powaga naprawdę nie jest wskazana…
Zdjęcie najlepiej zrobić u profesjonalnego fotografa! Jeśli jednak bierzesz fotkę z prywatnego archiwum, proszę unikaj zdjęć z ciemnym tłem czy „artystycznymi” ramkami wokół twarzy. Te bardziej nadadzą się naszą-klasę. Ostatnio widziałem też zdjęcie zrobione chyba komórką – wnioskuję po jakości i wielkości.
Z ciekawostek, czytałem niedawno cv ze zdjęciem mężczyzny, który w wystylizowanej pozie oparł głowę na pięści. Poza miało chyba komunikować zamyślenie… nie wyszło najlepiej. Żeby nie było, że uwziąłem się na facetów, widziałem również zdjęcie kobiety z ciemnymi okularami na włosach, na tle plaży. Tak – w życiorysie! Pozwolę sobie nie komentować.

Wpisywanie doświadczeń. Zawsze wpisuj na górze to, co było ostatnio. Chyba dla każdego rekrutującego to właśnie Twoje ostatnie doświadczenia będą bardziej interesujące niż te sprzed kilku(nastu) lat, dlatego nie utrudniaj im pracy. Tak samo z wykształceniem. Umieszczone na górze liceum odczytałem jako wybieg kandydata mający na celu zmylenie mojej czujności i odwrócenie uwagi od szkoły wyższej i ew. studiów podyplomowych.
Przy doświadczeniu, oprócz dat, firmy i nazwy stanowiska konieczne jest napisanie, co się na tym stanowisku robiło. Z wpisu „Firma X, referent” dla czytającego nie wynika prawie nic. Tobie wydaje się oczywiste, ale ja mam prawo nie zdawać sobie sprawy, jakie były twoje zadania na tym stanowisku.

Szkolenia. Jeśli dane ci było uczestniczyć w wielu szkoleniach, to na pewno bardzo pozytywnie wpłynęło na twoją karierę. Mimo wszystko jako potencjalny przełożony jestem zainteresowany tylko tymi treningami, które choćby w najmniejszym stopniu mogą być przydatne w pracy na stanowisku, o które chodzi. Resztę możesz bez żalu pominąć.

Poprawność językowa. Już nawet nie piszę o ortografii, ale interpunkcja też jest ważna. Trudno właśniciwie zinterpretować nawet krótki równoważnik zdania, jakich często używa się w cv, gdy autor postawił przecinki w losowo wybranych miejscach.
Jeśli zdecydujesz się też w życiorysie napisać obywatelstwo, to pozwolę sobie przypomnieć, że będzie to przymiotnik, wobec czego piszemy je z małej litery. Nawet „Patrioci” powinni się do tego przemóc.

Imiona dzieci. Rozumiem, że samo podanie liczby dzieci, obok stanu cywilnego, może mieć sens, bo ewentualnie wskazuje, że mamy do czynienia z osobą odpowiedzialną i godną zaufania. Natomiast podawanie ich imion jest już zdecydowanie zbędne. Intencji piszącego mogę się tylko domyślać, natomiast szansa na zarobienie kilku punktów jest chyba tylko wtedy, gdy osoba rekrutująca dała swoim dzieciom takie same imiona.

Rekomendacja. Przyznaję, że niemal spadłem z krzesła, gdy w dokumentach jednego z kandydatów odnalazłem ostatnio list polecający. Nie byłoby w nim nic dziwnego, gdyby nie jeden drobny szczegół. Dotyczył on pracy tego człowieka na stanowisko, którego nie było w życiorysie. Kandydat zaczął listować swoje doświadczenia w cv od następnego piastowanego stanowiska, a zapomniał o tym, z którego dołączył rekomendację.

Język. Jeśli pracodawca nie precyzuje, w jakim języku życzy sobie otrzymać aplikację, polecałbym je przesłać w takim samym języku, w jakim było ogłoszenie. Ostatnio zdziwiłem się, gdy od jednego kandydata przeczytałem 2 życiorysy, po polsku i angielsku. W dodatku oba były różne.

Na koniec dwa przykłady, jak nie zaczynać listów motywacyjnych: „niniejszym zgłaszam swą kandydaturę” oraz „Wyrażam chęć podjęcia pracy”. Zarówno pierwszy, jak i drugi wskazują, że to pracodawca powinien czuć się szczęśliwy mogąc czytać aplikację przesłaną przez autorów tychże sformułowań.