29. Poradnik pisania życiorysu (vel „cv”) – cz. I

Autor: Paweł Wydymus

Czasem bywa tak, że musisz przesłać komuś swój życiorys, w celach – nazwijmy to ogólnie – rekrutacyjnych. Twoim celem przy tworzeniu tego dokumentu będzie niewątpliwie wywarcie dobrego wrażenia na czytelnikach i przekonanie ich, że jesteś właśnie tą osobą, której szukają. Cel wydaje się prosty, natomiast jego realizacja w praktyce nastręcza całej masy problemów, a często wręcz skazuje na porażkę. O przyczynach porażek – od problemów z ortografią, po lekkomyślność – można bez problemu napisać solidną książkę, jednak lepiej będzie się skupić na podejściu prawidłowym.
Przechodząc do sedna, przed rozpoczęciem pisania życiorysu, sugeruję:

1. zebrać wszelkie dostępne informacje o stanowisku, o które się ubiegamy (ogłoszenie, headhunter, znajomi z docelowej firmy, itp.)
2. przemyśleć, jakie są kluczowe umiejętności, doświadczenie i wiedza na tym stanowisku
3. ustalić, które elementy własnej drogi zawodowej są najbardziej warte wyeksponowania

Gdy zrobisz już rachunek sumienia według powyższych zasad, jesteś gotów do „pisania” cv. Są dwie szkoły – jedna każe na początku napisać treść, a potem martwić się wyglądem całości; druga mówi, żeby najpierw stworzyć wzorzec graficzny, a później wzbogacać go o część merytoryczną. Obie mają swoje za i przeciw. Np. efektem pierwszego podejścia może być:

  • stworzenie bardzo przyzwoitej treści, którą na końcu trzeba będzie o połowę przyciąć,
  • kompletna utrata kreatywności po dwugodzinnej walce z datami, nazwami szkoleń i stanowisk we wszystkich odwiedzonych firmach, skutkująca brakiem pomysłu na wygląd i w efekcie nieatrakcyjna dla czytającego.

Głównym problemem drugiego podejścia jest:

  • „zmarnowanie” kilku godzin nad ogólnym szablonem dokumentu i brak czasu/sił na przejście do konkretów;
  • trudność koncentracji nad wyglądem dokumentu, gdy nie ma się jeszcze tzw. „mięsa”, czyli zawartości merytorycznej…

Osobiście polecałbym więc rozpoczęcie od tego elementu, który wydaje ci się łatwiejszy. Często też gdzieś na dysku można znaleźć jakiś stary życiorys. Osobiście radziłbym go wykorzystać tylko jako źródło „mięsa” – i to najlepiej kopiowanego do nowego dokumentu w kawałkach poprzez Ctrl-C / Ctrl-V. Dzięki temu unikniesz pułapki pójścia tą samą drogą co poprzednim razem. A chyba chcesz stworzyć coś nowego, lepszego – prawda?

(jako ciąg dalszy polecam: http://www.hrmaznaczenie.pl/?p=522)