183. Lifesaver. Uratuj komuś życie.

Autor: Michał Zaborek

Dawno, dawno temu… znalazłem się w sytuacji, w której przeprowadziłem resuscytację. Dziwne słowo resuscytacja oznacza działania mające na celu przywrócenie akcji serca / oddychania. Polega najczęściej na ucisku klatki piersiowej oraz oddychaniu usta-usta. Poza tym, że jest to bez wątpienia pamiętne doświadczenie samo w sobie, ciekawe jest również to, co najczęściej dzieje się w otoczeniu tego typu zdarzenia. A zwykle dzieje się tak, że ludzie nie reagują wcale, albo reagują niewłaściwie. Mieszanka paniki, strachu i braku umiejętności skutkuje bezczynnością, lub działaniami pozornymi (typu klepanie chorego po policzku), które mogą być fatalne w skutkach.

We wspomnianej sytuacji zareagowałem, gdyż relatywnie niedawno wtedy (kilka lat wstecz) odbyłem kurs ratowania życia w ramach zajęć z PO (przysposobienie obronne) w liceum oraz dlatego, że wszyscy wokół spanikowali. Umiejętności… no cóż, nie była to wzorowa akcja, ale co ważne, skończyła się powodzeniem. Mimo, iż dzisiaj w mediach temat wydaje się być dość mocno obecny, to mam spore wątpliwości, czy przeciętny Polak wie, jak należy postępować w sytuacji konieczności (chciałbym napisać „wewnętrznego obowiązku”) ratowania komuś życia. A nawet jeśli wiemy – to wiemy najczęściej „mniej więcej”.

A teraz trochę z innej strony. W ramach swoich wszystkich dwóch poważnych zajęć (moja była i obecna firma), odbywałem szkolenie BHP. Raz był to bardzo smutny wykład, a drugim razem… e-learning. E-learning w najgorszym wydaniu, gdzie dziesiątki ekranów zalane były tekstem, prymitywnymi obrazkami i trudnym testem na koniec. Masakra. O resuscytacji może tam było, ale nie pamiętam dokładnie, jako że… nic z tamtego kursu nie pamiętam, poza chwilowym zwątpieniem w tego typu formę nauki.

I tu dochodzę do sedna tego, o czym chciałem napisać. Kilka tygodni temu dostałem linka do absolutnie fenomenalnego kursu online, który moim zdaniem powinien być obowiązkowym prezentem każdego działu HR dla pracowników, dla każdego internauty… no i w ogóle dla każdego. To e-learning o nazwie Lifesaver, dedykowany resuscytacji. Kurs zrobiony jest w formie wręcz genialnej – interaktywnego filmu / gry / podręcznika, który w sposób wciągający / angażujący / efektowny i efektywny pokazuje i uczy co konkretnie robić i w jaki sposób działać w sytuacjach krytycznego narażenia życia.

Całość jest darmowa. Została przygotowana przez Radę Resuscytacji UK (Resuscitation Council UK), organizację promującą wiedzę na ten temat w Wielkiej Brytanii, a dzięki temu kursowi – na całym świecie.

Lifesaver znajduje się tutaj: https://life-saver.org.uk/

Wchodząc na stronę należy zaakceptować warunki oraz chwilę poczekać na załadowanie zawartości. Potem… zobaczcie sami. Warto. Nie tylko ze względu na doskonałe rozwiązanie technologiczne, ale też „w razie jakby co…” – warto wiedzieć co robić. Całość jest po angielsku; wystarczy zupełnie podstawowa znajomość języka. W środku znajdziesz trzy moduły (trzy interaktywne filmy, odmienne historie), w których będziesz podejmować krytyczne decyzje i… dzięki temu uczyć się. Jeśli zalogujesz się, możesz zachowywać swój postęp i odblokowywać kolejne moduły (na początku dostępny jest tylko pierwszy). Logowanie / rejestracja jest opcjonalna. Po przejściu kursu możesz zapisać / wydrukować nawet certyfikat jego ukończenia ;).

Lifesaver

Kurs dostępny jest także jako aplikacja na iOS, Android – zarówno w wersji dla telefonu, jak i tabletu. Lektura obowiązkowa, dla fanów e-learningu i dla tych, którzy mogą znaleźć się w sytuacji, w której trzeba ratować komuś życie. Czyli dla wszystkich.