HR ma znaczenie
HR, kultura, szkolenia, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca i kariera. O tym jest ten blog.

55. Sposób na logo, albo inną grafikę.

Luty 6th, 2010 by Michał Zaborek

Coraz więcej możemy zrobić przy pomocy sieci, on-line. Poniżej opis ciekawego serwisu, który jest pomocny m. in. w tworzeniu logotypów. Niedawno miałem okazję procesować przez dwa tygodnie produkcję logo dla dużego programu rozwoju pracowników. Moje doświadczenia (baaaardzo różne) kontaktu z “żywymi” grafikami skłoniły mnie do sprawdzenia, “czy da się to zrobić inaczej?”. Da się.

CrowdSPRING (http://www.crowdspring.com). Strona reklamująca się jako „world’s best creative department” – dobry wybór, gdy jesteś grafikiem, ale przede wszystkim – gdy poszukujesz logo dla swojej firmy, projektu, czy klienta, gdy masz do zrobienia banner, czy inny element graficzny (strony www też). Idea jest prosta – opisujesz projekt, jego budżet, czas trwania, wymagania. I czekasz na odzew grafików z całego świata, którzy na zasadzie konkursu umieszczają swoje prace – płacisz tylko temu, który wygra, którego logo (czy inny projekt graficzny) wybierzesz.

Po drodze jest możliwość modyfikacji każdej z propozycji – na zasadzie dialogu z autorami. Na stronie wymagana jest krótka rejestracja, potem można oglądać konkursy i prace innych – najlepiej zobaczyć w praktyce jak to działa. Haczyk – to gdy projekt dostanie co najmniej 25 odpowiedzi – musisz wybrać jeden i ponieść koszty. Gdy jest mniej niż 25 – nie ma opłat (jeśli nic nie wybierzesz).

Serwis pobiera 15% prowizji od płatności, w sieci zarejestrowanych jest na tą chwilę ponad 50.000 grafików. Jak dla mnie – ciekawa alternatywa do wypróbowania następnym razem.

Tagi: corwd spring, crowdspring, jak zrobić logo, serwis dla grafików, tworzenie logotypu

Wpisane w Ciekawe strony, Marketing | Skomentuj! »

    wykop.pl Wykop ten wpis

54. Nauka prezentacji od najlepszych – Steve Jobs z Apple pokazuje iPad

Styczeń 30th, 2010 by Pawel

Jeśli interesujesz się choć trochę nowoczesnymi technologiami, to pewnie słyszałeś o nowym produkcie firmy Apple, zaprezentowanym przez szefa firmy 26. stycznia. Jednak nie będę tu zachwalał samego iPada, bo tematyka naszego bloga jest nieco inna. Zajmę się za to samą prezentacją, a w następnym wpisie… strojem prowadzącego.

Niedawno Michał pisał o serwisie ted.com, dzięki któremu możemy obejrzeć dobre jakościowo prezentacje i doskonalić się w trudnej sztuce prezentowania. Można je też wykorzystać jako szeroko pojętą inspirację w dziedzinie dialogu z publicznością. Co prawda prezentacja iPada autorstwa Steve’a Jobsa nie znajduje się jeszcze na ted.com, natomiast można ją znaleźć na stronach Apple. Przedsmak poniższej.

Muszę przyznać po jej obejrzeniu, że jest doskonałym – ba, wręcz wzorcowym – przykładem prezentacji wprowadzającej nowy produkt na rynek. Sam jej scenariusz jest dość podręcznikowy i przez to efektywny. Na początku słyszymy, że głównym wydarzeniem prezentacji będzie pokazanie nowatorskiego produktu, na który wszyscy czekają, od tygodni podsycani sterowanymi wyciekami informacji do mediów branżowych. Przed tym jednak kilka innych aktualnych faktów, które w istocie służą tylko zrobieniu odpowiedniego wrażenia potęgą firmy i jej ostatnimi wynikami. Płynne przejście od tych ostatnich do głównego tematu, czyli iPada jest tak naturalne, że oglądającemu trudno nie zgodzić się z tezą prezentującego, że nowy produkt jest dokładnie tym, czego na rynku brakowało: trzecim elementem, pomiędzy telefonem a laptopem.

Po tym wstępie następuje prezentacja iPada w działaniu na żywo. Jobs bierze urządzenie do ręki i stopniowo wdraża widzów w kolejne zastosowania. Przez dobrą godzinę poruszane są wszystkie aspekty, na które potencjalni klienci będą zwracać uwagę. Od czytania gazet, książek, oglądania zdjęć, map, przeglądania internetu, aż po gry i zastosowania biznesowe. W dodatku Apple postarało się zainteresować nie tylko konsumentów, ale też firmy software’owe, dla których też przeznaczony jest fragment prezentacji. To właśnie ich zapał do przygotowywania nowych aplikacji specjalnie pod kątem tego urządzenia jest kluczowy dla powodzenia produktu na rynku. Przy większości z tych tematów Jobs oddaje głos szefom poszczególnych grup produktowych, a nawet firmom współpracującym z Apple, żeby nie dać odbiorcom szansy na znudzenie własną osobą.

Prezentacja przygotowana jest także w zgodzie z jedną z kluczowych zasad sprzedaży – najpierw przedstawia zalety produktu i korzyści, które z nich wynikają dla konsumentów. Dopiero na końcu „rozmowa” schodzi na temat ceny. Przez minutę na ekranie widnieje cyfra „$999” i wszyscy naturalnie zaczynają myśleć, że to własnie jest cena. Tymczasem Steve Jobs opowiada z zapałem o jednym z głównych celów konstruktorów urządzenia – minimalizacji ceny, aby produkt mógł być jak najszerzej dostępny. Nic dziwnego, że gdy prawda wychodzi na jaw – $499 – aplauz widowni jest zauważalny.

Jeszcze jeden drobiazg, który często nam umyka przy oglądaniu prezentacji innych, ale na który u siebie samych nie jesteśmy tak wrażliwi – komunikacja werbalna. Nieskomplikowany język prezentacji połączony z umiarkowanym tempem mówienia pozwala na łatwe zrozumienie osobom, dla których angielski nie jest językiem ojczystym. Zapewne autor był doskonale świadom, że jego wystąpienie zostanie obejrzane co przez miliony takich osób, więc z szacunku (i biznesowej kalkulacji) bardzo starał się być przez nich zrozumiany.

Naprawdę polecam obejrzenie całej prezentacji (choć trwa ok. 1,5 godziny) tym, którzy są zainteresowani tą dziedziną biznesowego warsztatu.

Tagi: Apple, dobra prezentacja, iPad, prezentacja, scenariusz prezentacji, Steve Jobs, sztuka prezentacji

Wpisane w Marketing, prezentacje | Skomentuj! »

    wykop.pl Wykop ten wpis

53. Predykcje HR na rok 2010 według Bersin & Associates

Styczeń 24th, 2010 by Michał Zaborek

Bersin & Associates opublikował niedawno doskonały raport związany z trendami w obszarze HR na rok 2010, pod tytułem: Enterprise Learning and Talent Management 2010 (wcześniej o trendach na blogu było między innymi tutaj oraz tutaj).

Na 35 stronach, w przystępnej i przejrzystej formie zaprezentowane jest 12 głównych zjawisk, które zdaniem firmy, będą kształtować rzeczywistość HR’ową i firmową w rozpoczętym właśnie roku.

Dokument powstał głównie w oparciu o dane z USA. To może być minus, ale moim zdaniem nie jest, jako że prędzej, czy później i tak większość trendów biznesowych/HR’owych przychodzi do nas zza wielkiej wody. Dodatkową wartość stanowi rzetelność raportu – podstawami do predykcji były liczne, konkretne i przeprowadzone na dużych próbach badania oraz mikstura doświadczeń i ekspertyzy firmy Bersin.

Co ciekawsze trendy i ciekawostki, to:

  • Zarządzanie talentami, ze zwykłego trendu i popularnego terminu HR, będzie stawało się powoli jedną z najważniejszych kwestii strategicznych dla firm. Liczne dane wskazują, że organizacje , które efektywnie i kompleksowo zaimplementowały strategie zarządzania talentami, pokonują konkurencję, zarówno na poziomie wskaźników twardych (np. przychód, fluktuacja), jak i miękkich (zaangażowanie, etc.). Jeśli kwestia opłacalności i dostarczenia efektów biznesowych zaczyna być widoczna „czarno-na-białym”, to jednocześnie temat zaczyna być traktowany coraz poważniej, lub mówiąc w przenośni: wchodzi na salony poziomu zarządów korporacji.
  • Rozwój przywództwa będzie w pierwszej kolejności najważniejszy dla poziomu menedżerów pierwszej linii. Czyli tych, którzy są najniżej w hierarchii menedżerskiej i jednocześnie są najbliżej realnego „rynku”. To oni mają największy wpływ na to, jakie zachowania i jaką jakość dostarczają klientowi pracownicy pierwszej linii, która kontaktuje się z odbiorcami produktów firmy.
  • Rozwijał się będzie trend „we-learning”. Zakłada on integrację, przemieszanie i zunifikowanie interwencji rozwojowych z obszaru tradycyjnego „formalnego” rozwoju oraz „informal learning”.  Czeka nas zatem postępująca implementacja narzędzi Web 2.0 (takich jak między innymi blogi, Twitter), rozwój metod i strategii związanych z tworzeniem wiedzy i best practices, dzieleniem się nią. W raporcie jest to pięknie nazwane jako „formalizacja nieformalnego nauczania” (formalization of informal learning) – systemowe i przemyślane podejście do włączania nieformalnych metod nauki do strategii rozwoju firmy.
  • Dostawcy rozwiązań HR (i poniekąd do pewnego stopnia funkcje HR w organizacjach), powinni przyswoić nowe kompetencje, związane z pięcioma nowymi obszarami: architekturą informacji (information architecture), zarządzania wiedzą (knowledge management), kreowaniem treści multimedialnych (rich media design), analizy (analytics) oraz analizy osiąganych wyników (performance consulting). Według Bersina, liderzy rynku rozwoju (learning organizations) wyróżniają się właśnie w tych pięciu dobrze rozwiniętych obszarach.
  • W dobie łatwego dostępu do informacji i wiedzy, dostawcy dla HR staną przed koniecznością większej specjalizacji, tak aby móc oferować „lepiej wyszkolonych, bardziej doświadczonych ekspertów” – dla swoich klientów. Oznaczać to może większe trudności dla firm „specjalizujących się we wszystkim”.
  • Rekrutacja najlepszych ludzi (talentów) przeniesie się coraz bardziej do sieci społecznych, zostawiając powoli w polu tradycyjne metody (CV + resume + rozmowa o pracę). Te ostatnie oczywiście nie znikną, ale coraz częściej pierwszy kontakt będzie za pośrednictwem „znajomych znajomych”, LinkedIn, Goldenline, czy Facebooka.
  • Budowa programu rozwoju talentów, zmiany kultury organizacyjnej, stylów przywództwa, będzie coraz bardziej skorelowana z odpowiedzią na pytanie: jak stać się bardziej innowacyjnym? Czyli te, (i inne) strategie HR, będą powiązane mocno z innowacją, (lub innymi wyzwaniami związanymi z twardymi potrzebami biznesowymi).

Dokument wskazuje znacznie więcej trendów, niż powyżej. Opisy są dokładniejsze, wzbogacone są o konkretne przykłady i wyniki badań. Dla kogo jest ten raport? Na pewno dla wszystkich ciekawych świata i związanych z HR – praktyków, studentów, właścicieli firm, prezesów, etc. Czyta się szybko i przyjemnie.

Całość do pobrania za darmo z tej strony (po krótkim podaniu swoich danych): http://marketing.bersin.com/Predictions_2010.html

Polecam.

Tagi: Bersin & Associates, HR 2010, trendy HR, trendy szkoleniowe, trendy według Bersina

Wpisane w HR, Trendy | 2 Komentarzy »

    wykop.pl Wykop ten wpis

52. Rola paznokci w rekrutacji

Styczeń 13th, 2010 by Pawel

W okolicach Sylwestra 2009, gdy podróżując szeroką jak pas startowy lotniska autostradą w okolicach Orlando, umilałem sobie czas lekturą USA Today, dotarłem do skromnego wykresu z wynikami pewnych HR-owych badań. Taka drobna ciekawostka, na którą jednak chyba warto zwrócić uwagę, ubiegając się o pracę bądź mając to w potencjalnych planach na przyszłość. Co prawda nie sposób nie dostrzec wielu różnic kulturowych pomiędzy pracownikami w Stanach Zjednoczonych a tymi w Polsce, to jednak niektóre kwestie są uniwersalne i możemy założyć, że u nas będzie podobnie.

Otóż w notce pokazano pięć elementów aparycji kandydata do pracy, które podczas interview najbardziej zniechęcają pracowników odpowiedzialnych za rekrutację. Najczęściej wskazywaną cechą – z 59% wskazań i dużą przewagą nad kolejnym elementem – są… zaniedbane paznokcie. Później dłuższa przerwa i kolejne, z wynikiem 27%, jest niechlujne ubranie. 19% wymienia zaniedbaną, brzydką skórę (możemy się tylko domyślać, że chodzi o twarz), dalsze 15% (nie)ogolenie i na końcu (13%) zapach ciała…

Wierząc w umiejętność naszych czytelników do samodzielnego wyciągania wniosków, pozostawiam powyższe bez komentarza.

Tagi: czynniki zniechęcające, interview, paznokcie, rozmowa kwalifikacyjna

Wpisane w Badania, HR, Kultura | 2 Komentarzy »

    wykop.pl Wykop ten wpis

51. Magazyn przez internet. Zinio.com

Styczeń 10th, 2010 by Michał Zaborek

Czytając książkę „Ten faces of innovation”, którą dostałem od autora świetnego bloga: Szkolenia XXI wieku (bloga polecam!), natknąłem się na historię serwisu www.zinio.com. Strona, na której można zakupić elektroniczne czasopisma, powstała jako odprysk projektu, który nacelowany był na stworzenie elektronicznego magazynu (takiego, który można “wziąć w ręce”). W toku prac projektowych okazało się, że koszt i ryzyka związane z wymaganą technologią są tak duże, że na owe czasy (okolice r. 2000) nie był do pomysł do końca realny i stabilny biznesowo.

Zamiast zakopać wszystko do piachu, główny pomysłodawca projektu zmienił optykę i zamiast przenośnego czytnika, powstała jego wersja internetowa. Przy okazji – jest to jeszcze jedna cecha innowatorów – wytrwałość i nie-poddawanie-się. ;) Witryna oferuje setki tytułów, po atrakcyjnych cenach. Czytnik jest dostępny w wersji polskiej, są też polskie tytuły, które można zakupić (choć upust cenowy na e-wydania jest minimalny w porównaniu z tytułami amerykańskimi).

Oczywiście, że wersja papierowa magazynu ma wiele zalet, które nigdy nie zostaną pokonane wersją z ekranu komputera. Jedna z nich, to brak możliwości czytania w wannie… ;)

Są jednak zalety www.zinio.com. Te główne, to:

  • Dostępność wielu tytułów, których trudno znaleźć w polskich kioskach, czy nawet Empikach. Taki, jak np. ten – o herbacie.
  • Niższa cena – np. roczna subskrypcja Harvard Business Review, to jedynie $99, mniej niż cena dwóch polskich wydań papierowych… – świetny pomysł na zakup dla wielu działów firmowych, nie tylko HR. Wiele rocznych prenumerat dostępnych jest za ceny w okolicach 8-10 USD.
  • Możliwość szybkiego wyszukiwania podczas czytania – wpisujemy szukaną frazę, słowo i automatycznie widzimy gdzie ono występuje.
  • Drukowanie – to chyba najważniejsze. Można szybko przeskanować magazyn, wydrukować to, co chcemy przeczytać.
  • Przeglądanie na ekranie komputera – tak proste, wygodne i intuicyjne, jak tylko chyba może być.

Z serwisu można pobrać darmowe egzemplarze poszczególnych tytułów, co tak naprawdę jest najlepszym sposobem na przetestowanie „o co chodzi” i „czy to dla mnie?”.  Przed pobraniem musisz założyć konto – ale to trwa tylko chwilę.

Tak, to się nigdy nie zmieni – elektroniczną gazetą muchy nie zabijemy. Chyba, że będzie to egzemplarz czytany na Kindle. Ale to już inna bajka…

Tagi: czytanie przez internet, e-prasa, elektroniczna gazeta, zinio

Wpisane w Ciekawe strony, Trendy | Skomentuj! »

    wykop.pl Wykop ten wpis

50. Praca zespołowa w praktyce. Battle at Kruger.

Styczeń 1st, 2010 by Michał Zaborek

Najbardziej zjawiskowym filmem, który zobaczyłem w zeszłym roku był amatorski zapis walki pomiędzy stadem bawołów a lwami, sfilmowany podczas afrykańskiego safari.

Film jest dla mnie genialnym przykładem na efektywną pracę zespołową, z którą bardzo często współczesne organizacje mają problemy. Wynikają one między innymi z naszej wrodzonej (czy jak kto woli – wyuczonej) skłonności do rywalizacji (wysoki poziom indywidualizmu). Są też wspaniale “wspomagane” przez systemy motywacyjne/premiowe, które promują indywidualne osiągnięcia, (przy jednoczesnym gloryfikowaniu pracy zespołowej w wartościach, misjach, wizjach i komunikatach – która przy nacisku na wyniki indywidualne, powiązane np. z premią jest wtedy dużo trudniejsza do zaistnienia).

Zespół, aby był zespołem, powinien mieć wspólny cel, jednostki winny być połączone wspólną odpowiedzialnością, która pociąga za sobą współzależności i konieczność działania razem. Dużo częściej w firmach mamy do czynienia z grupami roboczymi, które nazywane są zespołami. Grupy robocze charakteryzuje zwykle wspólne miejsce pracy, wspólny szef, podobny zakres obowiązków. Jeśli nie ma zależności od siebie, wspólnej odpowiedzialności i celu – to departamentowi, działowi, czy “zespołowi” bliżej jest do grupy roboczej, niż do podręcznikowego zespołu.

Wróćmy do lwów i bawołów. Patrząc na licznik odwiedzin na youtube, mam wrażenie, że każdy widział ten film. Może jednak nie. Jeśli nie – obejrzyj bez przewijania (wtedy wrażenie jest największe) poniższe 8 minut. Mnie totalnie zamurowało i spadłem z krzesła.

I oby było jak najwięcej takich pozytywnych wrażeń w 2010. Do Siego Roku!

Tagi: battle at kruger, lwy i bawoły, praca zespołowa, walka bawołów z lwami, zespół a grupa robocza

Wpisane w Humor, Zespoły i praca zespołowa | Skomentuj! »

    wykop.pl Wykop ten wpis

49. DNA innowatora

Grudzień 19th, 2009 by Michał Zaborek

W grudniowym HBR znajduje się artykuł na wdzięcznie brzmiący temat „The Innovator’s DNA”, który próbuje odpowiedzieć na pytanie „czym charakteryzują się najbardziej innowacyjni ludzie?”. Podstawą jest mocne, prowadzone przez sześć lat badanie, które przeprowadzone zostało przez zespół profesorów Harvard, Insead oraz BrighamYoung University.

Próba, to 3000 menedżerów oraz 500 przedsiębiorców – tych najbardziej innowacyjnych, wyróżniających się w praktyce kreatywnością.

Ważniejsze wnioski, w skrócie telegraficznym, to:

  • Wspólną cechą innowatorów jest umiejętność unikalnego łączenia informacji i pomysłów, w kombinacje, w jakich do tej pory nie występowały razem. Czyli biorę to, co znane, i tak konfiguruję, łączę, modyfikuję, że powstaje nowe-nieznane-lepsze-inne.
  • Innowatorzy wyróżniają się zdolnością do zadawania prowokacyjnych, pytań, podważających status quo otaczającej ich rzeczywistości.
  • Oprócz pytań, kluczowe ma być rozmawianie i kontaktowanie się (networking) z ludźmi, którzy myślą inaczej, którzy zajmują się czymś zupełnie innym, niż my. Kontakty te owocują interesującymi rozmowami, wymianami punktów widzenia, czy po prostu prowokacją do myślenia w odmienny sposób.
  • W artykule znajduje się niezwykle krzepiący wniosek: każdy może zostać innowatorem. Czyli i Ty i ja. Kreatywność jest w 20% „dziedziczona”, w ok. 80% rozwijana poprzez ćwiczenie i stosowanie odpowiednich technik. Innymi słowy – kreatywności można się nauczyć. Wspomagać ją będzie działanie w odpowiedni sposób, próbowanie nowych rzeczy, rozmawianie z nowymi ludźmi.

Badanie konkluduje zestaw pięciu umiejętności „innowatora / odkrywcy”. Są to, po części już wspomniane: umiejętność tworzenia powiązań, zadawania pytań, obserwacji, eksperymentowania i networkingu. Przebadani zostali innowatorzy–praktycy, a zatem ci, którzy poza tym, że wpadli na doskonały pomysł, wstali z kanapy i wdrożyli go w życie. Lub myślę sobie, że często z innowatorami jest trochę inaczej – pomysły nie przychodzą na kanapie, a właśnie w praktyce.

Publikacja powołuje się na kilka znanych przykładów – między innymi Michael’a Della i Steve’a Jobsa. I tu trochę mi zgrzyta, bo Malcom Gladwell, w swojej ostatniej, znakomitej skądinąd książce, Outliers, wskazuje na inne źródła sukcesu ludzi sukcesu, w tym między innymi Jobsa i Della. Te źródła sprowadzają się w dużej mierze do znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie – tam, gdzie rodzi się nowe zjawisko, nowa technologia, w połączeniu  z praktyką, praktyką, praktyką. I jeszcze raz praktyką. (I tu przypomniało mi się powiedzenie, które gdzieś słyszałem: “after all is said and done, much more is said than done” ;))

Oczywiście nie oznacza to, że wymienione w badaniu innowatorów czynniki są naciągane, na pewno jednak, nie są złotym zestawem zapewniającym odkrycie Wielkiej Innowacji. To, co łączy obie teorie to implementacja. To, jak wygląda implementacja (i czy w ogóle…) zależne będzie często od chęci do podejmowania ryzyka – bo nowe, inne, „inaczej”, to zwykle mniejsze, lub większe ryzyko. W świecie firmowym (i HR-owym), będzie to także oznaczać nie tylko to, że chcę i wiem jak próbować z czymś nowym – np. z wprowadzeniem Web 2.0 w firmie . Musi pojawić się jeszcze upełnomocnienie do prób, do robienia czegoś inaczej. Im mniejsza firma, tym szanse, że możesz coś zrobić inaczej są większe. Im większa – tym gorset może być (ale nie musi) ciaśniejszy. Nie ma kreatywności bez pewnej dozy (kontrolowanego) luzu. No ale o tym już chyba innym razem…

Artykuł o badaniu i artykule w HBR możesz przeczytać pod tym linkiem, na stronach CNN.

Tagi: badanie nt. innowacji, cechy innowatorów, dna innowacji, Innowacje, jak być innowacyjnym

Wpisane w Badania, Innowacyjność | Skomentuj! »

    wykop.pl Wykop ten wpis

« Poprzednie wpisy